Po lekturze listów Adama Kadulskiego




Pierwszy z listów, o których pisałem, kierowany jest przez Adama Feliksa Kadulskiego do rodziców w dniu 25 września 1939 roku. Nadany został w Rumunii w miejscowości Caracal – gdzie, jak doczytałem, znajdowało się jedno z największych skupisk polskich uchodźców z września 1939 roku. Około 26 tys. Polaków uciekało na Zachód przez Rumunię. W korespondencji z 21 listopada 1939 roku Adam donosi rodzicom, że czuje się dobrze pomimo zimnego klimatu i planuje jechać dalej na południe. Udaje mu się szybko dotrzeć do Jugosławii, a w Sylwestra 1939 roku wysyła kratkę pocztową z Belgradu, przedstawiającą Kalemegdan i pomnik Viktora. Nie do końca wiadomo, co działo się z Adamem w roku 1940. Najprawdopodobniej zaciągnął się do wojska i jako podoficer został pojmany we Francji i dostał się do obozu jenieckiego. W okresie między czerwcem a wrześniem 1940 roku przebywał w obozie jenieckim w Strasburgu (list z 1 marca 1941 r.). List z 14 lutego 1941 roku wysłał do rodziców na blankiecie obozowym ze Stalag XII D, który był obozem przeznaczonym dla szeregowców i podoficerów. Zlokalizowany był w miejscowości Trier przy granicy z Luksemburgiem. Adam został zewidencjonowany pod numerem obozowym 18595.
Kochani,
Dotychczas jestem zdrów i cieszę się dużym apetytem. Przebywam w obozie pracy w górzystej okolicy Zachodnich Niemczech. Czekam jednak z niecierpliwością nadejścia chwili, w której będzie można powrócić do dawnego trybu życia. Od dawna nie mam od Was żadnej wiadomości i to mnie bardzo martwi. Napiszcie czy wszyscy zdrowi jesteście i jak dajcie sobie radę. Całuję Was wszystkich serdecznie. Adam.
Kolejne listy następują po sobie w bardzo krótkich odstępach. Widocznie początkowo blankiety korespondencyjne nie były bardzo reglamentowane. Kolejny list datowany jest na 19 lutego 1941 roku:
Kochani,
od września ubiegłego roku ni mam od Was żadnych wiadomości i nie wiem czy otrzymaliście je ode mnie. Zdrowie nadal dopisuje (…) Pracuję łopatą i kilofem, czekając z niecierpliwością kiedy to się skończy i będę mógł wrócić do normalnego życia. Apetyt mam duży i chciałoby się dużo jeść. Gdyby Wam nie sprawiło trudności, to proszę podeślijcie mi trochę suszonego chleba i tłuszczu. Zima nie była ciężką. Kilka dni mrozu z początkiem stycznia i lutego. Warunki mieszkaniowe mam na ogół dobre. Teraz już czuć w powietrzu nadchodzącą wiosnę. Natura budzi się do życia, a we mnie nadzieja szybkiego do Was powrotu (…). Adam.
Z dalszej korespondencji dowiadujemy się, że za wykonywaną pracę jeńcy otrzymują talony, za które jednak nic nie można kupić. Otrzymują także bony paczkowe, które wysyłają rodzinom, które mogą je wykorzystać na przesłanie paczki do 5 kg. Adam często prosi rodziców o wysyłanie chleba, tłuszczu i marmolady oraz cukru. Z czasem okazuje się, że chleb nie może być przesyłany w jednej paczce razem z cukrem, gdyż dochodzi spleśniały. Adam ustawicznie prosi rodziców o wieści i wreszcie zaczyna dziękować za otrzymaną korespondencję – co wskazuje, że korespondencja zostaje nawiązana. Z czasem donosi, że stara się o zwolnienie z pracy, co – jako podoficerowi – gwarantuje mu konwencja (najpewniej chodzi o konwencję o traktowaniu jeńców z 1929 r.). Dużo pracuje na roli, donosi o istnieniu w pobliżu pięknych winnic. Wreszcie zostaje osadzony w szpitalu obozowym na obserwacji. Lekarze podejrzewają u niego reumatoidalne zapalenie stawów. Adam informuje rodziców, że w lazarecie ma bardzo dobre warunki mieszkaniowe, dobre wyżywienie i żeby nie wysyłali mu paczek. W lazarecie przebywa kilka miesięcy. Z czasem dowiaduje się, że jest możliwość zwolnienia z niewoli. Co jakiś czas bowiem z Trier ruszają transporty, które odstawiają chorych i starszych jeńców do krajów, w których zostali pojmani. Kilkakrotnie Adam zostaje umieszczony przez lekarzy obozowych na liście do transportu, ale również kilka razy przeżywa rozczarowanie, gdyż albo transport nie dochodzi do skutku, albo w ostatniej chwili zostaje zdjęty z listy. Z czasem korespondencja staje się trudniejsza – Adam donosi, że ma prawo do napisania tylko jednego listu tygodniowo. W swoich listach dziękuj rodzinie za ciepłe skarpetki, paczki żywnościowe. Prosi o przesłanie słowników polsko-niemieckich i samouczka języka niemieckiego, które to pomoce z czasem otrzymuje. Informuje także rodzinę, że uczy się języka francuskiego – także od przebywających francuskich współwięźniów. Na karcie pocztowej z 4 stycznia 1942 roku pisze:

Kochani!
Jestem o krok bliżej wolności. Odjeżdża duży transport do Francji. Wczoraj wraz z grupą chorych ze szpitala przeszedłem do lagru. Mamy odjechać we środę, tj. 7 I. Nadal nie mam zupełnej pewności czy się coś nie zmieni. Może nie będę miał możliwości już stąd pisać, więc bądźcie spokojni. Napiszę z Francji. Ściskam serdecznie. Adam.
Ten transport jednak także skończył się rozczarowaniem. Jeszcze 12 stycznia Adam pisze kartę z informacją, że kolejny transport jest już skompletowany i że „nareszcie wolność idzie do niego wielkimi krokami”.

Kolejna korespondencja już przychodzi nie od Adama. W marcu 1942 roku ze Stalagu w Trier pisze do rodziny Kadulskich jego przyjaciel ze szpitala – François Duma. Pisze w języku polskim – choć ze znacznymi trudnościami językowym, a nawet podpisuje się jako Francszek. Donosi, że Adam został zwolniony i jest we Francji, gdzie kuruje się w szpitalu. Od tej chwili wszystkie wieści o Adami pochodzą od Franciszka Duma, gdyż z Francji korespondencja nie jest doręczana na teren Generalnej Guberni. Z listów dowiadujemy się, że Adam wraca do zdrowia, podejmuje we Francji pracę kierownika magazynu, opiekuje się nim polska rodzina, której nazwiska jeszcze nie udało mi się rozszyfrować.
O tym, że po wojnie Adamowi udaje się wrócić do Polski wiem stąd, że w zbiorze znajduje się karta pocztowa z Lądka-Zdroju nadana przez niego w 1955 roku do cioci Marii Dutkiewicz, zamieszkującej w Krakowie przy ul. Rękawka.

Adam Feliks Kadulski (1915 r.)




Legitymacja aplikanta sądowego

 
Pierwsza korespondencja - nadana w Caracal (Rumunia) 25 września 1939 r.

Kolejna korespondencja - nadana w Caracal (Rumunia) 21 listopada1939 r.

Pocztówka z Belgradu (dawna Jugosławia) z 31 grudnia 1939 r.

List od Leona Buczyńskiego nadany 24 kwietnia 1942 r. w  Wettingen (Szwajcaria), w którym informuje, że Adam Kadulski zakończył leczenie szpitalne i przebywa w Roanne (Francja).







0 osób skomentowało:

Prześlij komentarz

top